sobota, 15 września 2012

133. Dzikus - David Almond

[1]

Koło zrujnowanego kościółka siedliśmy na trawie, a ja wyciągnąłem z plecaka kanapki z jajkiem, ciastka i butelkę coli. Trawa była zielona i miękka, a wokół nas było pełno kwiatów. Promienie słońca przeświecały przez liście drzew, na niebie zawisło kilka pierzastych chmurek, wiał leciutki wietrzyk. 

[2]

Nie mogłem się skupić na lekcjach. Udawałem, że słucham, starałem się notować, ale co chwila zamykałem oczy i natychmiast byłem wraz z nim w Burgess Woods. Siedziałem z nim w jamie przy ognisku. Wodą z puszki po coli popijałem korzonki i jagody. 

[Dzikus, David Almond, ilustracje Dave McKean, przeł. Jerzy Łoziński, Wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2009, s. 31 i 67].

132. Pablo De Santis - Przekład [proza]

Była piąta po południu. Wypiłem w barze fernet z colą i wyszedłem z hotelu. 
Wiatr zniechęcił mnie do dalszego spaceru, dotarłem więc tylko do podupadłego kamiennego molo. Od gnijących alg ciągnęło mocnym, słodkawym fetorem; w sieci złapały się odpadki z miasta: paczki po papierosach, kraby, żyłki wędkarskie, puszki po piwie. Obok molo dwaj chłopcy dźgali czubkiem gałęzi jakiś kształt leżący na piasku. Kiedy podszedłem bliżej, przekonałem się, że to foka. 

[Pablo De Santis, Przekład, przeł. Tomasz Pindel, Wyd. MUZA, Warszawa 2006, s. 22]

wtorek, 31 lipca 2012

131. Trzeba stać się świadkiem - rozmowa z Bogdanem Białkiem [wywiad]

Jestem parę razy w roku w Auschwitz, uczestniczę w drodze krzyżowej prowadzonej przez księdza Manfreda pochodzącego z Niemiec. [...] Tam pytam siebie: po co ja jestem? I odpowiadam: żeby zostawić po sobie świat choć odrobinę lepszym, niż go zastałem.
Większość ludzi jest wstrząśnięta. Zastanawia się, jak można się było czegoś takiego dopuścić...
Tak. Później wracają jednak do klimatyzowanych pokoi w hotelach, piją colę, jedzą wspaniałe kanapki. A kiedy spiker w telewizji mówi, że 300 tys. dzieci w Afryce zmarło z głodu, nie czują żadnej odpowiedzialności. Dla mnie Zagłada jest takim doświadczeniem, że czuję się odpowiedzialny za to, co jest wokół mnie tu i teraz.

Trzeba stać się świadkiem - z Bogdanem Białkiem rozmawia Katarzyna Czarnecka; "Przekrój" nr 31/2012. 

130. Epoka lodowcowa 4 [recenzja]

"Epoka lodowcowa" to była bajka uroku niepozbawiona. Jeśli coś jest udane, można się skusić na sequel. Część trzecia to już męczenie buły na ten sam schemat i z tymi samymi postaciami. Natomiast część czwarta to przegięcie - ewidentne wyłudzanie pieniędzy od rodziców znudzonych wakacjami dzieci. Zrozumiałe, że gdy żar leje się z nieba, kusi zarówno tytuł filmu, klimatyzowana sala w multipleksie, jak i obowiązkowa cola z lodem. Tyle że po seansie rodzica, który musiał za to zapłacić, latorośl mrozi spojrzeniem, atmosfera rodzinna ulega więc ochłodzeniu. Takie coś można obejrzeć w telewizji w niedzielę o 14.00 podczas nudnego rodzinnego obiady. [...]

Recenzja "Epoki lodowcowej 4", w: "NIE", nr 30/2012.

piątek, 7 października 2011

129. Lokator, reż. Roman Polański [film x3]



Przerwa trwała prawie rok, ale wszystko da się, mam nadzieję, nadrobić. Na dobry początek "Weeds", Woody Allen i Roman Polański. W dalszym ciągu czekam na Wasze cole znajdywane w filmach, książkach, piosenkach, reklamach, komiksach etc. W najbliższym czasie będę się starał systematycznie wrzucać zaległe cole, bo co prawda nie uaktualniałem prawie rok, ale poszukiwałem dalej z nadzieją, że kiedyś jeszcze wrócę do pomysłu. Jeśli ktoś pamięta, że wysyłał mi jakieś cole, a nie udało mi się ich opublikować, niech się przypomni. Z góry dzięki za dalszą pomoc przy tworzeniu tej kulturalnej antologii! [GW]

128. Hanna and her sisters, reż. Woody Allen [film]

127. Weeds s01e03 [film]

środa, 6 października 2010

125. Maciej Gierszewski - Mój portfel [proza]

Wyciągam portfel i płacę za litrową butelkę Coca-Coli. Ekspedientka do mnie: „O! Jaki ma Pan ładny portfel, bardzo ładny. Pański? Prezent, prawda? [Odpowiadam i pauza, dość długa pauza.] Aha, sam go Pan sobie kupił, hmmm. No, ładny. Gdzie Pan go kupił? Pytam, bo sama bym sobie taki kupiła. Mam nadzieję, że się Pan nie pogniewa, ale mężowi takiego bym nie sprezentowała. Jest jakiś taki mało męski. Mam nadzieję, że Pana nie uraziłam, że Pan się nie pogniewał”. Nie.


Więcej tutaj.

124. Bill Cosby i Coca-Cola [reklama]




Podesłał Dariusz Kucharczyk.

sobota, 25 września 2010

czwartek, 26 sierpnia 2010

121. Michał Krzymowski - Palikot Zawsze Ubezpieczony [artykuł]

Sądząc po zapowiedziach dotyczących deklaracji ideowej ruchu oraz umiejętności uwodzenia nie tylko mas, ale także elit, lubelski [poseł? - przyp. GW] ma spore szanse na sukces. - Nie tak prędko. Palikot rzeczywiście jest dziś w polityce taką marką jak Coca-Cola na rynku napojów, ale tylko do momentu, gdy jest w Platformie. Wychodząc z niej, automatycznie straciłby swoją wartość - przestrzega poseł SLD Marek Wikiński.

Michał Krzymowski, Palikot Zawsze Ubezpieczony, "Wprost" nr 35/2010, s. 18.

środa, 25 sierpnia 2010

120. Hołdys w rozmowie z Najsztubem [wywiad]

Niech pan popatrzy, co teraz robimy, siedzimy na dupach, mamy stolik, pan masz herbatę, wodę, ja mam colę light, pan jara cygarety, stoi magnetofon, ja mam kapelusz, a wszystko to się rozgrywa tak naprawdę w naszych głowach! Żyjemy wyobraźnią.


"Taniec na parapecie", ze Zbigniewem Hołdysem rozmawia Piotr Najsztub, "Przekrój", marzec 2010. 

119. Kapitan Bomba (odc. Marik1234) [film]


Podesłała Tycia.

118. Wysyp żywych trupów / Shaun of the Dead [film]


Znalazł, zrobił skriny i podesłał Radosław Koba.

117. Agnieszka Taborska - Okruchy amerykańskie [reportaż]

Nawet Nabokov po kilkunastu latach pobytu w wolnym świecie zmienił swoją subtelną, rosyjską nimfę z "Czarodzieja" w Lolę lubiącą długie jazdy po pustych szosach i frytki z coca-colą z przydrożnych McDonaldów. 


Agnieszka Taborska, Okruchy amerykańskie, Wydawnictwo Książkowe Twój Styl, Warszawa 2006,  s. 15.

środa, 18 sierpnia 2010

czwartek, 12 sierpnia 2010

115. The Devil and Daniel Johnston [film]


Znalazł, zrobił skriny i podesłał Radosław Koba.

czwartek, 5 sierpnia 2010

114. Joanna Erbel - Czym się różni krzyż od stoiska ze sznurówkami? [komentarz]

Okupacja krzyża i nieudane jego usunięcie nie tylko po raz kolejny wskazują na uprzywilejowaną pozycję Kościoła, który obok deweloperów jest jednym z głównym aktorów społecznych, wpływających na sposób, w jaki interpretowane jest prawo do zgromadzeń i współtworzenia przestrzeni miejskiej. Co więcej – pokazują one konieczność podjęcia dyskusji nie tylko o roli Kościoła jako silnego aktora przestrzeni publicznej, ale również poszukania odpowiedzi na pytanie, jaki rodzaj oddolnych inicjatyw chcemy wspierać, a którym zdecydowanie będziemy się przeciwstawiać? O jakim miejskim ruchu społecznym fantazjujemy? Co dzieli, a co łączy lokalny stragan z warzywami, wietnamską budkę z jedzeniem i stoiska z coca-colą? Czym się różni krzyż od stoiska ze sznurówkami? Jak uniknąć zarówno pułapek wspierania inności i samorodności w mieście, jak i autorytarnych odruchów, które pojawiają się, kiedy okazuje się, że nasze wymarzone inkluzywne społeczeństwo jest zdecydowanie ekskluzywne i wobec naszych przeciwników chcemy stosować te same środki opresji, które wcześniej krytykowaliśmy jako niedopuszczalne?  


Cytat i fotografia za witryną KP