sobota, 15 września 2012

133. Dzikus - David Almond

[1]

Koło zrujnowanego kościółka siedliśmy na trawie, a ja wyciągnąłem z plecaka kanapki z jajkiem, ciastka i butelkę coli. Trawa była zielona i miękka, a wokół nas było pełno kwiatów. Promienie słońca przeświecały przez liście drzew, na niebie zawisło kilka pierzastych chmurek, wiał leciutki wietrzyk. 

[2]

Nie mogłem się skupić na lekcjach. Udawałem, że słucham, starałem się notować, ale co chwila zamykałem oczy i natychmiast byłem wraz z nim w Burgess Woods. Siedziałem z nim w jamie przy ognisku. Wodą z puszki po coli popijałem korzonki i jagody. 

[Dzikus, David Almond, ilustracje Dave McKean, przeł. Jerzy Łoziński, Wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2009, s. 31 i 67].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz